Talue

Talue!
Albo atalue, stalueeeo, stalueho, itd.
A chodzi nam o nic innego jak stare, dobre HASTA LUEGO!
To chyba najpopularniejszy sposób na pożegnanie się. Moim zdaniem, jest kilka rzeczy, o których początkujący uczeń hiszpańskiego przed wyjazdem do Hiszpanii nie wie, o tym właśnie, tak niewinnym zwrocie…

Pierwsze wątpliwości napotykamy, gdy próbujemy zgłębić tajniki wymowy hasta luego. Myślę, że obcokrajowców Hiszpan rozpozna bezbłędnie, bazując wyłącznie na tym, jak wymawiają hasta luego.
W wersji oryginalnej brzmi to tak jakoś dziwnie, prawda?
Zupełnie bez przerwy między dwoma wyrazami, czasem aspirując „S”, „L” ucieka gdzieś w głąb gardła, „G” zamienia się w charkoczący bulgot (o ile jest) a końcowe „OOOOO” wydłuża się w nieskończoność. Wymówienie hasta luego tak, jak robią to Hiszpanie jest prawdziwym wyzwaniem. A jeśli znienacka rzucą do nas tę nowoczesną wersję talue, możemy mieć problem też ze zrozumieniem!

Oprócz wymowy jest jeszcze jedna rzecz, o której należy pamiętać. Mimo, że zazwyczaj tłumaczymy hasta luego jako „do zobaczenia”, „na razie”, „pa”, spotyka się często hasta luego w sytuacjach powitań-pożegnań, na przykład na ulicy.
To nie wydaje się do końca normalne, prawda? Najpierw wypadałoby powiedzieć „hej/cześć, jak się masz” po czym odczekać i na pożegnanie rzucić „na razie!”. Tymczasem w hiszpańskim hasta luego z powodzeniem można używać w takich właśnie sytuacjach, jako pozdrowienie znajomych, którzy mijają się w pośpiechu, po czym każdy rusza w swoją stronę. Podstawowe okoliczności tego użycia: spotkanie na ulicy (gdy nie zatrzymujemy się, żeby zagadać), spotkanie sportowców, wędrowców, rowerzystów na szlaku (wypada i warto się przywitać-pożegnać), itd.

No a teraz pozostaje już powiedzieć wszystkim tradycyjne talue i do następnego 🙂